Projektuj wnętrza

Kto odszedł, kto został

Projektanci wnętrz, Wywiady |


Branża wnętrzarska to trudny rynek. Niski próg wejścia, czyli możliwość pracy bez wykształcenia, powoduje coraz większą niezdrową konkurencję. Projektanci poszukują różnych możliwości rozwoju, stabilności, czy większych zarobków. Przeczytajcie historie projektantek z wieloletnim doświadczeniem w branży.

Agata – 5 lat doświadczenia

Agata od początku stawiała na pracę na etat. Jej rola kształtowała się na stanowisku projektant-sprzedawca, czyli pracowała w salonach meblowych, sprzedając artykuły wyposażenia wnętrz i robiąc projekty przy zakupie określonego towaru. W ciągu kilku lat przewinęła się przez 4 firmy, zakładając przy tym własną firmę, by móc dorobić do pensji. Pensje na takim stanowisku nie są zbyt wysokie, ale łącząc z prywatnymi projektami wychodzi na tym całkiem nieźle. Jest zmęczona pracowaniem po godzinach, ale stara się brać tyle projektów, ile będzie w stanie zrobić. Niestety godziny pracy w takich salonach często dochodzą do godzin wieczornych, choć na ten moment Agata nie ma rodziny. 

Marta – 5 lat doświadczenia

Marta również chciała pracować na etat, własna działalność nie wchodziła w grę. Zaczynała również na stanowisku projektant-sprzedawca, jednak wkrótce chciała założyć rodzinę. Godziny pracy salonów meblowych zmusiły ją do poszukiwania nowej pracy po urlopie macierzyńskim. Podjęła współpracę z biurem projektowym na elastycznych zasadach – umowa o dzieło i częściowa praca zdalna. To jednak krótkotrwałe rozwiązanie ze względu na brak ubezpieczenia. Postawiła wszystko na jedną kartę, postanowiła się przebranżowić, by praca była stabilna, bez nadgodzin.

Fot. Dobrze się zastanów, którą drogą pójść

Kasia – 10 lat doświadczenia w branży

Zaczynała jeszcze na studiach współpracując z biurami projektowymi. Potem podjęła dłuższą współpracę z biurem projektowym, które zastrzegło, że tylko na umowę o dzieło. Dziewczyna oddawała całą siebie projektując wnętrza mieszkalne i użyteczności publicznej. Zostawała po pracy, by zdążyć z projektami na czas. Szefowa jednak nie doceniała jej poświęcenia i nie wynagradzała ją za nadgodziny. Po kilku latach odeszła zakładając własną firmę. Jej zarobki od kilku lat są na stałym poziomie. Klienci są bardzo wymagający, potrafią straszyć sądami za złe wyliczenie płytek. Nie płacą w terminach i dużo wysiłku trzeba włożyć w ściąganie należności. Co teraz? - pyta. Utknęła przytłoczona obciążeniami związanymi z prowadzeniem firmy i niewdzięcznymi Klientami.

Monika – 10 lat doświadczenia w branży

Monika zawsze stawiała na samodzielność. Po studiach od razu założyła własną firmę, zdecydowała się również na założenie rodziny. Radziła sobie z godzeniem obowiązków zawodowych i prywatnych. Jednak po kilku latach rynek stał się bardzo ciężki – wielu niewykształconych projektantów zaniżało ceny, Klienci spóźniali się z płatnościami, jednocześnie wymagając od projektanta nadzorów i innych dodatkowych obowiązków. Monice brakowało sił. Stała się nerwowa i postanowiła znaleźć bardziej stabilne rozwiązanie. Podjęła współpracę ze szkołą plastyczną, wykładając przedmioty związane z projektowaniem. Prowadziła również różne kursy unijne dla projektantów wnętrz. Nauczanie stało się dla niej głównym źródłem zarobków. Inne zlecenia starała się selekcjonować, skupiając się na bardziej korzystnych realizacjach.

Fot. Jak sobie radzisz z trudnym Klientem?

Jola – 15 lat doświadczenia w branży

Zaczynała podobnie, jak Agata i Marta, na stanowiskach projektant-sprzedawca. Potem podjęła współpracę z renomowanym biurem projektowym. Po wielu latach pracy postawiła na rodzinę i nie wróciła już na stanowisko etatowe. Godziny pracy nie pozwalały jej na wywiązywanie się z obowiązków mamy. Nie założyła też firmy, gdyż wiedziała, że koszty są zbyt duże. Kilka lat robiła projekty, rozliczając się na umowę o dzieło, mogąc jednocześnie sama zarządzać swoim czasem. Szykuje się do założenia firmy i liczy na dotacje. 

Ania – 15 lat doświadczenia w branży

Zaczynała podobnie, jak Agata, Marta i Jola, na stanowiskach projektant-sprzedawca. Potem również podjęła współpracę z renomowanym biurem projektowym. Jednak nie potrafiła podporządkować się szefowi. Była nastawiona na karierę, nie rodzinę, dlatego zdecydowała się na jedno dziecko i szybko założyła własną firmę. Skupia się na prestiżowych Klientach, na dużych realizacjach – domach, czy wnętrzach użyteczności publicznej. Wkrótce mogła zatrudnić 2 projektantki, a sama zajęła się relacjami z Klientem.

...........................................

Autor: Małgorzata Mazurek

Grafik/Projektant